Matko Boska, stało się! Jak co roku w trzeci czwartek listopada nastąpił ten moment, na który czekaliśmy przez cały rok. Co tam Sylwester i strzelanie korkami szampanów ( swoją drogą w restauracji takie strzelanie jest wielce niemile widziane i świadczy o braku wprawy osoby otwierającej butelkę ), to wszystko pikuś! W każdym zakątku świata otworzono butelki Beaujolais Nouveau !!! Bożole nuwo!!!


Co roku dla podtrzymywania tradycji wypijam jedną butelkę tego wina nie ukrywając podziwu dla winiarzy z tamtego regionu, że potrafili zarazić cały świat tym produktem. No bo umówmy się - Bożole Nuwo (to dla moich fanek) cudem winiarstwa nie jest. Chłopaki sobie świetnie wykombinowali, żeby sprzedać coś szybko i sprawnie, dlatego wymyślili to święto.


Teraz parę słów o tegorocznym Nouveau - tym razem skusiłem się na butelkę od J.Boulon i nie żałuję - jest to prawilne BN zrobione w 100% z Gamay (game) o fioletowo - wiśniowej barwie, zapachu truskawek i malin a w tle pojawia się nieśmiało banan, w smaku kwasowe lekko cierpkie i tyle - ono takie ma być i jest jak ktoś nie lubił to pewnie nie polubi.


A z innej beczki, której wino to w życiu nie widziało ;) winiarze z Beaujolais strzelili sobie lekko w stopę. Wielu z nich istnieje tylko dzięki BN a ci, który robią na prawdę świetne wina cierpi, gdyż każdemu region kojarzy się z tym tworem marketingowo 80% - winiarskim pozostałe 20%.


Istnieje coś takiego jak Beaujolais Villages bożole wilaż , które jest uroczym niezobowiązującym winem a ponad nim jest jeszcze 10 tak zwanych Cru de Beaujolais, z których najbardziej prestiżowym winem jest Moulin - a - Vent mulę a wę. Jedno z najlepszych win jakie w życiu piłem było właśnie MaV od Georges Duboeuf, pycha na dodatek zupełnie niespodziewana.


Polecam zapoznanie się z innymi produktami z regionu, żeby nie oceniać go przez pryzmat jednego wybryku.


W naszym kraju z BN jest różnie - pamiętam jak parenaście lat temu ambasador Francji jeździł dorożką po rynku Starego Miasta i zachęcał do próbowania, robiono huczne imprezy np. w pięciogwiazdkowych hotelach, wyciągano przed mikrofon naszych znawców wina, którzy mądrzyli się niemiłosiernie o tym jakie jest i że nie jest to prawdziwe wino.


A jak ktoś coś takiego słyszy to żeby nie wyjść na profana zaczyna się od produktu odwracać plecami.


Kończąc - Bożole Nuwo ;) jest pretekstem do spotkania się z przyjaciółmi i spędzenia miłego czasu z niezobowiązującym trunkiem, tak żeby na drugi dzień mieć lekkiego kaca.


Jak śpiewa Zakopower - może i są jest tacy, co kaca nie mieli, ale cóż oni w zyciu czuli cóż oni widzieli, hej tyż prowda!


Le Beaujolais Nouveau est Arrive!!!