Przez wiele lat był to dla mnie wzór Cabernet Sauvignon (ka ber ne so wi nią) z Chile, taki szklany wzorzec metra z Sevre (sewr), ideał bez skazy. Porównywałem z nim wszystkie Cabernet (ka ber ne), bez względu na cenę pochodzące z tego pięknego, długiego acz wąskiego kraju. Było jak skała mych kubków smakowych.


Coś się jednak zmieniło.W ciągu paru lat cena Casillero (kasijero) szybowała powoli w stronę stratosfery. Dystrybutor z uporem podnosił ją aż zmuszony byłe zrezygnować ze sprzedaży tego trunku. Cena 54 złotych na półce sklepowej jest nie do przyjęcia a tyle kosztowała ostatnia partia z zachowaniem marży detalicznej.


Jakaż była moja radość, gdy w sklepie z logo uśmiechniętego owada o czerwono-czarnej barwie pojawiło się ono w cenie 29,90 złotych.


Podobno towar jest wart tyle ile jesteśmy w stanie za niego zapłacić, ale nie dajmy się zwariować.


Casillero del Diablo (kasijero del diablo)  w cenie ze sklepu dyskontowego to powrót do korzeni. Znów jest wzorem jakości wyznaczającym standardy. Uwielbiam je w cenie od 30 do 39 złotych, powyżej tej kwoty traci atrakcyjność i swietny stosunek ceny do jakości.